Wiesław Szyślak
Wyciągnął szkic spod materaca fragment rozmowy ze Stefanem Figlarowiczem, Gdańsk, wrzesień 2006
Kiedy się strajk zaczął, w Pracowni Architektury Okrętów strajkowaliśmy jak wszyscy. Spaliśmy na stołach rysunkowych. Któregoś dnia koledzy z pracowni mówią: "Bogdan narysował fajny pomnik, co by tu mógł stać". Bogdan Pietruszka z Działu Kadłubowego miał zacięcie artystyczne. Idę do niego: "Podobno masz jakiś szkic?". "A nie, nie!". "Ale wyciągnął spod materaca; musiał się tajniaczyć, bo smutnych panów między nami było od cholery. Mówię: "To jest bardzo dobry pomysł". Były to cztery krzyże z kotwicami. Szkic, który wszyscy znają. Trzeba było to jakoś zmaterializować. Usiadłem do deski, narysowałem w skali, określiłem rodzaj materiałów, przekroje, formę. Powstał dość duży szkic, który wisiał przyklejony od środka w oknie sali BHP. I po jakimś czasie ktoś go ukradł. Zachowało się z tego jedno zdjęcie. Zacząłem rysować. Dobraliśmy wysokość. Zadzwoniliśmy do Mostostalu, jaki dźwig mają największy? Jaką wysokość pomnika możemy zaprojektować, żeby dźwig go postawił? Doszliśmy do czterdziestu dwóch metrów.
Dlaczego w Stoczni tak sprawnie to szło? Stocznia Gdańska w czasach komunizmu była enklawą techniczną, bo robiliśmy statki na Zachód. Chcąc być konkurencją na świecie, musieliśmy się mobilizować, jako projektanci i jako wykonawcy. Byliśmy bardziej do przodu niż inne branże w Polsce. Dlatego byliśmy skoncentrowani i jak temat pomnika ruszył, to poszło trybem stoczniowym. Dyrekcja Stoczni z Gniechem na czele była świadoma, że coś się zmienia i oni to tolerowali, przymykali oko, nikt nie protestował. Przecież część czasu służbowego poświęcaliśmy na tę robotę. I pokój dostaliśmy w biurze, gdzie miał siedzibę Społeczny Komitet.
Powstał projekt, doszliśmy z Bogdanem do wniosku, że na dole jest goła konstrukcja. Potrzebny jest rzeźbiarz. Trafiliśmy do Michela: "Panowie, tylko Szczodrowska i Pepliński". Elżbieta jest artystką z renomą, ale oboje podeszli do tematu z entuzjazmem i zgodzili się to robić. Najpierw małe modele. Robert zrobił makietę pomnika w skali 1:50 (w albumie Zbigniewa Trybka na końcu jest zdjęcie tego modelu). I cała sprawa się rozkręciła. Przed odsłonięciem Komitet wydał oświadczenie, że Pomnik nie ma jednego autora.
|